Późny
wieczór. Biuro Szefa Wszystkich Szefów. Władca Wiatru siedzi za
biurkiem z zatroskaną miną, naprzeciw niego na krześle młoda
dziewczyna z notatnikiem na kolanach. Walter przegląda jakieś
dokumenty. Następnie unosi wzrok.
Walter: Droga E_A...
E_A (spogląda na niego z zainteresowaniem): Słucham
pana, panie Hofer.
Walter
(dobrotliwie): Mów mi Walter, moja droga.
E_A:
Ależ oczywiście, Walti, w czym mogę ci służyć?
Walter:
Jak wiesz, wiele się zmieniło ostatnimi czasy. Prevc nie jest
już drugi, Kruczek został makaroniarzem, Austriacy uciekają na
emeryturę… (nieco płaczliwie) Nawet Mirusia mi zabrali!
E_A:
To doprawdy przykre. (podaje mu chusteczkę i poklepuje po
ramieniu)
Walter:
Borek to naprawdę uroczy człowiek, ale... Ale z Mirkiem łączyła
mnie więź, rozumiesz? Taka... specyficzna. Wiesz jak zabawnie było
puszczać Jureczka w fatalnych warunkach? Jak on się potem na Mirka
wściekał! Wyglądał wtedy jak wkurzona surykatka, to było takie
zabawne! A Korek?
E_A
(przerywa zaskoczona i marszczy brwi): Korek?
Ten skoczek z Kanady?
Walter:
Nie, no co ty! Korek-Borek, widzisz? Sensu to nie ma żadnego.
Korek przecież się do razu z szampanem kojarzy, a do Ga-Pa nadal
daleko…
E_A:
Może dzięki temu będziesz stale w szampańskim nastroju,
Walti, hm?
Walter
(z zadumą): Myślisz...? (nagle
odzyskuje humor) W każdym razie mam do ciebie ważną sprawę!
E_A
robi zainteresowaną minę i przekrzywia głowę.
Walter:
Szekspir mnie natknął w nocy, rzekł mi, że jestem jego
następcą i sztukę mam pisać.
E_A
(zdziwiona): Szekspir? Nie Goethe,
przypadkiem?
Walter:
Na krótkofalówki moje najdroższe, E_A! Jestem Austriakiem, nie
Niemcem, mein Gott!
E_A
(otwierając notatnik i pstrykając długopisem):
No dobrze, już dobrze. I co z tą sztuką?
Walter
(uroczyście): TY ją dla mnie napiszesz! A
raczej spiszesz to, co ci do uszka przez me przyjaciółki
najdroższe, krótkofalówki wyszeptam. Spiszesz to pięknie, w ładne
słowa ubierzesz, a gdy czas nadejdzie, całemu narciarskiemu światu
przedstawisz.
E_A
(z wahaniem, ręka z długopisem wisi tuż nad kartką):
Ale...
Walter
(ze wzrokiem wbitym w niebo. To znaczy sufit):Nie
przerywaj! Będzie to dzieło wiekopomne! Na miarę mistrza mego,
Szekspira; Goethego przez ciebie wspomnianego; Mickiewicza,
Słowackiego, czy kogo wy tam w tej waszej Polszy wielbicie; Ibsena z
fiordów; Ivana z kraju Prevcowego...!
E_A:
Ale, Walti...
Walter
(rozdrażniony, ale nadal w uniesieniu): NIE
PRZERYWAJ! Ja tu inowokuję!
E_A
(ciszej): Nie ma takiego słowa.
Walter:
Teraz już jest! Jestem wieszczem, mogę tworzyć nowe słowa!
Będę nie tylko Władcą Wiatru, Królem Przestworzy. Nie tylko
Panem Skocznego Świata, nie tylko Mistrzem Przeliczników! Będę
(dramatyczna pauza) CESARZEM LITERATURY.
E_A
(unosi brew z powątpiewaniem): To nie brzmi
zbyt poetycko.
Walter
(zaskoczony, ściągnięty nagle na ziemię): A
powinno?
E_A
(kiwa głową): Owszem. Najlepiej by było,
gdybyś mówił wierszem.
Walter
zasępia się na chwilę, po czym unosi w górę wyciągnięty palec,
niczym olśniony jakimś pomysłem.
Walter:
Nie potrafię mówić wierszem, ale pragnę zostać wieszczem.
Naucz więc mnie prędko tego - wynagrodzę cię, kolego!
E_A
(wzdycha): Będziemy musieli jeszcze nad tym
popracować... I nie zmieniaj mi płci, Walti, dobrze?
Walter
(pokorniej): Dobrze. Więc jak?
E_A
(z zainteresowaniem): To może być nawet
całkiem ekscytujące...
Walter:
No to zaczynamy za dwa tygodnie!
E_A
chrząka znacząco.
Walter:
To jest… (zamyśla się na moment) Skoków czas
nadejdzie wkrótce, kibicujcie skocznej trzódce! Dramat spisze mi
E_A, ona zrobi to jak trza!
E_A
wzdycha ciężko, zamyka notatnik i po cichu wychodzi, zostawiając
Waltera skrobiącego coś zawzięcie po swoich dokumentach.
Oto i ja.
A ten powyżej to Papcio Hofer.
I jego dziwne pomysły, nie polecam, 2/10.
Ubzdurał sobie, że jest nowym Szekspirem, a ja się muszę użerać z tą jego poronioną wizją.
A kto mi za to wszystko zapłaci, no kto? Czy FIS stać w ogóle na marketing tak wysokich, nomen-omen, lotów? Nie wydaje mi się.
A kto mi za to wszystko zapłaci, no kto? Czy FIS stać w ogóle na marketing tak wysokich, nomen-omen, lotów? Nie wydaje mi się.
Kiepsko to widzę, ale dobra, lecimy z tym koksem.
Do zobaczenia za tydzień!
Akt pierwszy - RUKA.
***&***
Źródło gifa: (http://gifhell.com/time/?id=6877436)

Kocham to ❤. Zapowiada się niesamowicie interesująco, już nie mogę doczekać się pierwszego aktu. Czekam z niecierpliwością na kolejne pomysły jakie wpadną do głowy, naszemu współczesnemu Szekspirowi.
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo weny. 😊
Cieszę się, że się podoba! Kolejne akty będą się pojawiać co poniedziałek, a taką przynajmniej mam nadzieję ;)
UsuńCudo, cudeńko! Ach, ten pomysłowy i wszechstronny Walter. Weny, Szekspirku i czekam na kolejne akty.
OdpowiedzUsuńJam nie Szekspir, proszę Willa mi tu nie obrażać! Akt co poniedziałek, no chyba, że coś mi wypadnie (na przykład sesja). Zapraszam!
OdpowiedzUsuńSuper, że przenioslas to na blogspot- jednak tutaj się jakoś fajniej czyta niż na wattpadzie😂 Jednakże przeczytałam już wszystkie, które były dostępne tam, wiec czekam z utęsknieniem na najnowsze❤
OdpowiedzUsuńTo już chyba niedługo :P Niestety nie mogę obiecać, że zabrnę dużo dalej niż ostatnio, ale zawsze coś, nie?
Usuń