NIECZYNNE Z POWODU, ŻE ZAMKNIĘTE.

Teatr im. Wiatru i Przestworzy zamyka swą działalność.
Wszystkim widzom dziękujemy za zainteresowanie.


poniedziałek, 1 maja 2017

PROLOG

Późny wieczór. Biuro Szefa Wszystkich Szefów. Władca Wiatru siedzi za biurkiem z zatroskaną miną, naprzeciw niego na krześle młoda dziewczyna z notatnikiem na kolanach. Walter przegląda jakieś dokumenty. Następnie unosi wzrok.
Walter: Droga E_A...
E_A (spogląda na niego z zainteresowaniem): Słucham pana, panie Hofer.
Walter (dobrotliwie): Mów mi Walter, moja droga.
E_A: Ależ oczywiście, Walti, w czym mogę ci służyć?
Walter: Jak wiesz, wiele się zmieniło ostatnimi czasy. Prevc nie jest już drugi, Kruczek został makaroniarzem, Austriacy uciekają na emeryturę… (nieco płaczliwie) Nawet Mirusia mi zabrali!
E_A: To doprawdy przykre. (podaje mu chusteczkę i poklepuje po ramieniu)
Walter: Borek to naprawdę uroczy człowiek, ale... Ale z Mirkiem łączyła mnie więź, rozumiesz? Taka... specyficzna. Wiesz jak zabawnie było puszczać Jureczka w fatalnych warunkach? Jak on się potem na Mirka wściekał! Wyglądał wtedy jak wkurzona surykatka, to było takie zabawne! A Korek?
E_A (przerywa zaskoczona i marszczy brwi): Korek? Ten skoczek z Kanady?
Walter: Nie, no co ty! Korek-Borek, widzisz? Sensu to nie ma żadnego. Korek przecież się do razu z szampanem kojarzy, a do Ga-Pa nadal daleko…
E_A: Może dzięki temu będziesz stale w szampańskim nastroju, Walti, hm?
Walter (z zadumą): Myślisz...? (nagle odzyskuje humor) W każdym razie mam do ciebie ważną sprawę!
E_A robi zainteresowaną minę i przekrzywia głowę.
Walter: Szekspir mnie natknął w nocy, rzekł mi, że jestem jego następcą i sztukę mam pisać.
E_A (zdziwiona): Szekspir? Nie Goethe, przypadkiem?
Walter: Na krótkofalówki moje najdroższe, E_A! Jestem Austriakiem, nie Niemcem, mein Gott!
E_A (otwierając notatnik i pstrykając długopisem): No dobrze, już dobrze. I co z tą sztuką?
Walter (uroczyście): TY ją dla mnie napiszesz! A raczej spiszesz to, co ci do uszka przez me przyjaciółki najdroższe, krótkofalówki wyszeptam. Spiszesz to pięknie, w ładne słowa ubierzesz, a gdy czas nadejdzie, całemu narciarskiemu światu przedstawisz.
E_A (z wahaniem, ręka z długopisem wisi tuż nad kartką): Ale...
Walter (ze wzrokiem wbitym w niebo. To znaczy sufit):Nie przerywaj! Będzie to dzieło wiekopomne! Na miarę mistrza mego, Szekspira; Goethego przez ciebie wspomnianego; Mickiewicza, Słowackiego, czy kogo wy tam w tej waszej Polszy wielbicie; Ibsena z fiordów; Ivana z kraju Prevcowego...!
E_A: Ale, Walti...
Walter (rozdrażniony, ale nadal w uniesieniu): NIE PRZERYWAJ! Ja tu inowokuję!
E_A (ciszej): Nie ma takiego słowa.
Walter: Teraz już jest! Jestem wieszczem, mogę tworzyć nowe słowa! Będę nie tylko Władcą Wiatru, Królem Przestworzy. Nie tylko Panem Skocznego Świata, nie tylko Mistrzem Przeliczników! Będę (dramatyczna pauza) CESARZEM LITERATURY.
E_A (unosi brew z powątpiewaniem): To nie brzmi zbyt poetycko.
Walter (zaskoczony, ściągnięty nagle na ziemię): A powinno?
E_A (kiwa głową): Owszem. Najlepiej by było, gdybyś mówił wierszem.
Walter zasępia się na chwilę, po czym unosi w górę wyciągnięty palec, niczym olśniony jakimś pomysłem.
Walter: Nie potrafię mówić wierszem, ale pragnę zostać wieszczem. Naucz więc mnie prędko tego - wynagrodzę cię, kolego!
E_A (wzdycha): Będziemy musieli jeszcze nad tym popracować... I nie zmieniaj mi płci, Walti, dobrze?
Walter (pokorniej): Dobrze. Więc jak?
E_A (z zainteresowaniem): To może być nawet całkiem ekscytujące...
Walter: No to zaczynamy za dwa tygodnie!
E_A chrząka znacząco.
Walter: To jest… (zamyśla się na moment) Skoków czas nadejdzie wkrótce, kibicujcie skocznej trzódce! Dramat spisze mi E_A, ona zrobi to jak trza!
E_A wzdycha ciężko, zamyka notatnik i po cichu wychodzi, zostawiając Waltera skrobiącego coś zawzięcie po swoich dokumentach.






Oto i ja.
A ten powyżej to Papcio Hofer.
I jego dziwne pomysły, nie polecam, 2/10.
Ubzdurał sobie, że jest nowym Szekspirem, a ja się muszę użerać z tą jego poronioną wizją.
A kto mi za to wszystko zapłaci, no kto? Czy FIS stać w ogóle na marketing tak wysokich, nomen-omen, lotów? Nie wydaje mi się.

Kiepsko to widzę, ale dobra, lecimy z tym koksem.
Do zobaczenia za tydzień!
Akt pierwszy - RUKA.


***&***


Źródło gifa: (http://gifhell.com/time/?id=6877436)

6 komentarzy:

  1. Kocham to ❤. Zapowiada się niesamowicie interesująco, już nie mogę doczekać się pierwszego aktu. Czekam z niecierpliwością na kolejne pomysły jakie wpadną do głowy, naszemu współczesnemu Szekspirowi.
    Życzę dużo weny. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba! Kolejne akty będą się pojawiać co poniedziałek, a taką przynajmniej mam nadzieję ;)

      Usuń
  2. Cudo, cudeńko! Ach, ten pomysłowy i wszechstronny Walter. Weny, Szekspirku i czekam na kolejne akty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jam nie Szekspir, proszę Willa mi tu nie obrażać! Akt co poniedziałek, no chyba, że coś mi wypadnie (na przykład sesja). Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, że przenioslas to na blogspot- jednak tutaj się jakoś fajniej czyta niż na wattpadzie😂 Jednakże przeczytałam już wszystkie, które były dostępne tam, wiec czekam z utęsknieniem na najnowsze❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już chyba niedługo :P Niestety nie mogę obiecać, że zabrnę dużo dalej niż ostatnio, ale zawsze coś, nie?

      Usuń