NIECZYNNE Z POWODU, ŻE ZAMKNIĘTE.

Teatr im. Wiatru i Przestworzy zamyka swą działalność.
Wszystkim widzom dziękujemy za zainteresowanie.


poniedziałek, 15 maja 2017

AKT II - Klingenthal

PRELUDIUM
Walti (rozglądając się dookoła)E_A, droga moja scenarzystko, czy gotowe jest już wszystko?
E_A pojawia się w zasięgu wzroku, nerwowo przerzucając sterty papierów. Unosi rozbiegane spojrzenie.
E_A (ze zgrozą): Walti, czy ty się dobrze czujesz? To wszystko (unosi papiery) TO WSZYSTKO MA BYĆ W JEDNYM AKCIE?!
Walti (ze skruchą)Myślałem, że ucieszą cię takie wyniki i  - to wcale nie są uniki! - z radością przyjmiesz wartką akcję, w końcu za pięć miesięcy wakacje.
E_A (wzdychając ciężko)Dobra, bierzmy się do roboty, czuję, że wynikną z tego kłopoty (zamiera, po czym dodaje zdegustowana). I na dodatek wierszoklectwem się zaraziłam! (na stronie) A niech cię, Walti! Wiatr z tobą tańcował!
Wychodzi, Walter opuszcza pomieszczenie innymi drzwiami.




SCENA 1
Początek kwalifikacji, Hajbek siedzi z Kraftem w domku AUTów; ten ostatni nuci pod nosem modne ostatnio autowe rapsy.
Hajbek (przymilnie): Kraficku...?
Kraft (przerywając nucenie): Co, Hajbeczku?
Hajbek: Chcę żebyś pamiętał, że jesteś moim BBF, niezależnie od wszystkie-... Patrz! Schiffi leci!
Na ekranie widać szybującego Schiffnera.
Hajbek (zafascynowany): Patrz na ten styl! Na ten lot! I ta pozycja... (fangirling level hard)
Kraft przysłuchuje mu się przez chwilę, po czym opuszcza ramiona i po cichu opuszcza domek.
Hajbek: No po prostu, cudownie! Prawda, Krafti? (rozgląda się po pustym domku, nagle zasmucony) Krafti...?
Podnosi ze stolika kratkę z napisem "Widzę, że poświeciłeś Kraftboecka dla Schiffboecka. Żegnaj, przyjacielu!".
Hajbek (ni to zasmucony, ni zaniepokojony): Krafti...
Pojawia się Kofler.
Kofi: Siemasz, Hajbek, gdzie Kraft?
Hajbek (załamany)Ja, ja... JA GO CHYBA ZABIŁEM, KOFI...!!! (zalewa się łzami i rzuca ku koflerowej piersi).
Kofi (odsuwając się nieco): Hej, hej, hej, młody, zwolnij...! Jak? O co chodzi?
Hajbek (zdruzgotany): Ja... Ja go zdradziłem, ZDRADZIŁEM, ROZUMIESZ?! Zraniłem dogłębnie, do samego dna duszy...! A przecież zaplanowaliśmy już naszą wspólna przyszłość - mieliśmy wziąć ślub w tym samym kościele, w tym samym dniu; mieliśmy wspólnie wychowywać naszych synów na wspaniałych skoczków, co roku spędzać razem wakacje na Krecie czy innym Szczurze...! A ja pogrzebałem te marzenia, rozumiesz, Kofi? Pogrzebałem je swoją obsesją na punkcie Schiffiego!
Kofi (sceptycznie): Masz obsesją na punkcie Schiffnera?
Hajbek (ignorując pytanie, łapie Kofiego za kurtkę, przerażony): A jeśli on sobie coś zrobi? Z mostu rzuci? Albo z Letalnicy? (piskliwie) Co ja powiem Marisie...?!
Kofi (uspokajającym tonem)Spokojnie Michi, Kraft to rozsądny gryzoń, byle obrzydliwa zdrada przyjaźni... (rozpaczliwy skowyt Hajbeka) ...to jest, drobne przyjacielskie nieporozumienie go nie złamie. Wróci i jeszcze będzie wspólnie zabierać wasze wnuki na ryby.
Hajbek (pociągając nosem)Ja nie umiem wędkować.
Kofi (dobrotliwie): Kraft pewnie też nie. No, nos do góry, ja muszę już iść, więc przestań się mazać.
Bierze narty i próbuje wyjść z domku, ale atakuje go Złowieszczy Pan Kamerman. Kofi robi przerażoną minę i opędza się od niego nartami. ZPKamerman wycofuje się na z góry upatrzone pozycje, a Kofi wraca do domku i zamyka się na cztery spusty.
Kofi (zdeterminowany): Hajebek, zmiana planów. Zostaliśmy otoczeni. Weź się w garść, musimy opracować plan.
Hajbek (ocierając nos i zbierając się w sobie): Jaki plan?
Kofi: Plan ewakuacji tylnymi drzwiami w celu udania się na skocznię. Twoim zadaniem będzie odciągnięcie uwagi wroga, a ja wraz ze sprzętem udam się na wyciąg. Mam nadzieję, że spotkamy się na górze, przyjacielu! Czy jesteś gotowy na takie poświecenie?
Hajbek (uroczyście): Dla ciebie wszystko, mój mistrzu!
Żegnają się po męsku i zajmują ustalone właśnie pozycje, rozpoczynając akcję o kryptonimie "Boję się blasku fleszy".




SCENA 2
Domek Polaków, przed kwalifikacjami. Olek i Klimek naradzają się w kącie.
Klimek: Stary, ja muszę! Czaisz to? Przecież mnie Agnieszka z domu wyrzuci, syn się do mnie nie przyzna...! Obiecałem im, że to będzie mój sezon, mój!
Olek (niepewnie)Wieeem, stary, ale... ale co z moja reputacją, no? Taki blamaż? A jak mnie Sztefan potem nie weźmie na Lille?
Skrobot wchodzi po wosk, milkną nagle. Kiedy serwisman wychodzi, Klimek łapie Olka za ramię.
Klimek: Pamiętasz, jak ci wtedy pomogłem? Wtedy, kiedy potrzebowałaś mnie najbardziej...?
Olek (zaskoczony): Yyy.... nie? Nie mam pojęcia o czym mówisz, stary.
Głos z OFFu (poirytowany)Zniszczoł, znowu się roli nie nauczyłeś!
Olek (zdezorientowany): Ale ja naprawdę nie wiem, o czym on mówi! Przecież my się nawet nie przyjaźnimy jakoś tak bardzo!
Głos z OFFu (mocno już zdenerwowany): A co ma Hofer do fizyki kwantowej*? Masz rolę, masz się jej nauczyć i zagrać. Żadnego "nie mam pojęcia", tylko "Oczywiście, Klemens, masz rację, jestem ci to winien, przyjacielu".
Olek (zrezygnowany)A powiesz mi chociaż, w czym mi on tak bardzo pomógł?
Głos z OFFu (metaforycznie wywraca oczami)A bo ja wiem? Przecież to Hofer wymyślił, nie ja! Ja tu tylko błędy ortograficzne poprawiam, żeby to się w ogóle dało czytać. I pilnuje was, barany... Dobra (z nową energią), grajże, ja czasu nie mam.
Olek (z westchnieniem, ale i emfazą): Oczywiście, Klemens, masz rację. Jestem ci to winien, przyjacielu! (na stronie, szeptem) Tak może być?
Głos z OFFu (również szeptem): Tak, dokładnie tak!
Klimek (radośnie, rzucając mu się na szyję)Jesteś najlepszym przyjacielem, Oleczku! Słuchaj, ja zrobię co w mojej mocy, ale jakby co, jakby mi nieco brakło, to mi pomożesz, dobrze?
Olek (nieco zrezygnowany): Dobrze.
Klimek (z energią)Dobra, ja muszę już iść, widzimy się na dole, pa!
Wychodzi, Olek wzdycha ciężko i przygotowuje się do wyjścia.
Piętnaście minut później Klemens skacze i brakuje mu jednego miejsca do awansu.
Klimek (do siebie, zerkając na górę skoczni): No, Olek. Proszę, bądź dobrym przyjacielem. (po namyśle) Albo ktokolwiek inny, flaszkę postawię, no!
Nikt się nad nim nie lituje, nadchodzi kolej Olka.
Olek (siadając na belce): Będę tego żałował... Ale czego się nie robi dla przyjaciół! (na stronie) Dorwę jutro Waltera i zagrożę, że przerobię jego krótkofalówki na złom, jeśli będzie dalej tak ingerował w moją osobowość...!
Gdzieś w kieszeni Walterowej kurtki krótkofalówki zaczynają drżeć z przerażenia, uspokajane kojącym głaskaniem swojego pana i władcy.
Olek (ruszając z belki): Klemensie, drogi przyjacielu! Już lecę na ratunek!
*muzyczka w stylu Supermana*
Olek ląduje zdecydowanie bliżej od Klimka. Schodzi ze skoczni z opuszczoną głową, a Klimek rzuca mu się na szyję.
Klimek: Wiedziałem! Wiedziałem, że jesteś prawdziwym przyjacielem, Oleczku!
Olek (pod nosem)I tak wisisz mi flachę, Murańka.
Klimek (wydymając usta): No dobrze. ALE ANI SŁOWA AGNIESZCE!
W pełnej zgodzie odchodzą w kierunku domku.




SCENA 3
Kamil i Simmi siedzą na górze skoczni i obserwują skoki. Kamera podjeżdża do nich i przygląda się zainteresowana.
Kamil (szturchając Simmiego): Ej, Simmi.
Simmi (odrywając wzrok od okna)No?
Kamil (wskazując brodą kamerę): Gapi się.
Simmi: I co z tego? (wyszczerza się do kamery)
Kamil: Nooo... nie boisz się? Tyle tu olimpijskiego złota, że strach trochę. (po namyśle) Jakbyśmy się w dwójkę zrzucili, to mielibyśmy własne koła olimpijskie ze szczerego złota.
Simmi (podchwytując pomysł): No! I jeszcze jeden medal by został! Niezła myśl, Kamil!
Kamil (drapiąc się po brodzie): Ano. Tylko dobrą firmę ochroniarską by trzeba było wynająć. Z nazwą taką chwytliwą. Golden security, na przykład, o!
Simmi (kiwając głową): Dobre! Podoba mi się!
Kamil (wyciągając do niego rękę): To co? Umowa stoi?
Simmi (ściskając ją, uśmiechnięty): Stoi!
ZPKameraman: Panowie? Możecie tak nie błyszczeć? Ja wiem, że wy takie złote chłopaki, ale, kurde, zdjęcia mi nie wyjdą od tego blasku.
Kamil (kiwając głową): Tak, tak, przepraszamy. Już, sekundka.
Oboje sięgają do kieszeni i wyciągają okulary przeciwsłoneczne, które zakładają na nosy. W pomieszczeniu robi się nieco ciemniej.
ZPKamerman: Dziękuję!
Kamil i Simmi (unisono, z szerokimi uśmiechami): Do usług!
Przybijają sobie żółwika.




SCENA 4
Sevik w wagoniku jedzie na górę skoczni i podziwia widoki. Nagle pojawia się Złowieszczy Pan Kamerman.
Sevik (podskakuje przerażony): AAA...! Idź stąd, a kysz, maro nieczysta!
ZPKamerman (zdezorientowany)Ale że niby co? Że brudny jestem?
Sevik (nadal przerażony, ale bardziej już zdenerwowany)Jak śmiesz mnie tu tak podglądać, ty wstrętny, obłudny, zawszony...
ZPKamerman (urażony): Wpraszam sobie! Myłem się dziś rano!
Sevik (zirytowany)Proszę mnie w spokoju zostawić, ja tu medytuje, żeby ładnie skoczyć. (wyniosłym tonem) No już! Sio!
ZPKamerman wzrusza ramionami i wynosi się z wagonika w połowie jazdy.
Sevik w spokoju dojeżdża na górę, gdzie wpada na Fannisa.
Sevik (w uniesienie)Siema, Norek, nie uwierzysz, co mi się przydarzyło...!  (zauważa jego apatyczność) Fanni?
Fannis (wzdychając ciężko): Ech, bo widziałem Polaków. Jakiego oni mają cudownego team spirit! Wiesz, że Znis-... Znisz-... no! Ten! Aleks mu jest chyba... Wiesz, że wpuścił Klemensa do konkursu, bo ten obiecał żonie, że pomacha synowi w telewizji, a Eurosport im wywaliło, więc musi się dostać do konkursu, żeby obietnicę wypełnić? (wzdycha ponownie) Też bym chciał takich kolegów...!
Sevik (zaskoczony)Ale ty przecież nie potrzebujesz, żeby ktoś cię wpuścił, nie? 
Fannis (roztargniony)No nieee, ale... widzisz, mam teraz taki nastrój, że mam ochotę zrobić coś dobrego, wiesz? W końcu Mikołajki za pasem, trzeba robić dobre rzeczy, nie?
Sevik (nieprzekonany): Ano. A może... (w jego głowie rodzi się szatański - nie mylić z Demonicznym! - plan) A może ty kogoś wpuścisz do konkursu co? Taki... prezent świąteczny komuś zrób, co ty na to, Fannis?
Fannis (nagle pobudzony): Tak! To jest dobry plan! Kto tam jest ostatni?
Sevik (zerka na ekran): Yyy... Kenzie, o ile się nie mylę.
Fannis (jeszcze bardziej uradowany): O, to się dobrze składa, lubię go bardzo! I jeszcze na Twitterze pewnie o tym napisze! Wszyscy zobaczą, jakie ze mnie dobre Fannisiątko!
Odchodzi, nucąc radośnie pod nosem. Sevik zaciera ręce.
Sevik (uśmiechając się chytrze): No i jedną Norkę w konkursie mniej...
Odchodzi w drugą stronę, nucąc muzyczkę z "Gwizdanych Wojen".




SCENA 5
Kamil odpala rakietę w kwalifikacjach i obejmuje prowadzenie. Staje na miejscu dla lidera. Rozgląda się i woła Piotrka.
Pietrek (podchodząc): No, co jest, Miszczu?
Kamil (rozglądając się)Jak nam poszło? Wszyscy skaczą w niedzielę?
Pietrek (drapiąc się po głowie z zakłopotaniem)Nooo, prawie. Olek zmaścił dla Klimka, żeby żonka go nie zabiła. Bo wiesz, Ojrosporty im wywaliło i...
Kamil (przerywając mu gestem): Tak, wiem, słyszałem te historię na górze. Ach, ten nasz Oleczek do jednak dobre serduszko ma, bo szkoda byłoby Klimka, jakby go żona chochlą do zupy pobiła...
Pietrek (kiwając głową): Ano, hehe, niezłego guza by zarobił.  (z entuzjazmem) Paczaj, Miszczu, Eisenbichler leci. Jeśli cię nie przeleci, to żeś wygrał!
Kamil (grożąc mu żartobliwie palcem): No Pietrek, bez takich mi tu!
Obraca się i obserwuje lot Eisenbichlera. Ten ląduje nieco bliżej, a Kamil wygrywa kwalifikacje.
Pietrek (ściskając go): Brawo, Miszczu! No, to ja lecę po jakiegoś wajcenka, nie?
Oddala się uradowany. Do Kamila podchodzi Eisenbichler, nieco wkurzony.
Eisenbichler (maskując złość)Ech, więc... w sumie to... gratulacje... czy coś.
Ściska mocno rękę Kamila i przyciąga do siebie, próbując zrzucić z miejsca dla lidera.
Kamil (zapierając się mocno)Ech, dzięki. Doceniam, serio... (sapiąc) Mógłbyś mnie już puścić...? Czy coś?
Eisenbichler daje za wygraną.
Eisenbichler (odchodząc, mruczy pod nosem)To moje miejsce! Ja je jeszcze odzyskam!
Kamil poprawia kurtkę po niespodziewanym ataku i obserwuje skok Maćka, po czym nagle podchodzi do niego jakiś dziwny facet.
Kamil (z uprzejmym zainteresowaniem): Tak...?
Dziwny Facet: *bełkocze coś po niemiecku*
Kamil (unosząc wysoko brwi)Słucham?
Dziwny Facet: *bełkocze coś po niemiecku* ...cwaj tauzen ojro fyr diś!
Kamil (z nagłym zrozumieniem)AAA! Pieniążki! No tak, jasne! (odbiera czek) Tak, będzie na kwiatki dla Ewci, tak, to dobry plan. A jeśli coś zostanie to... To chyba dam komuś, taki będę dobry. W sumie święta idą, więc...
Mruży oczy zamyślony i popada w zadumę ignorując Dziwnego Faceta, który odchodzi po chwili.




SCENA 6
Peter przygotowuje się do skoku, ZPKamerman podchodzi nieśmiało.
ZPKamerman: Yyy... panie Prevc? Halo? Przepraszam?
Prevc posyła mu mordercze spojrzenie.
ZPKamerman (mocno zaniepokojony)Bo ja... ja potrzebuję do transmisji i... i ja... ja jakiejś informacji potrzebuję. 
Prevc (chłodno): I?
ZPKamerman (coraz bardziej przerażony jego spojrzeniem): No i ja powinienem wpisać srebrny medal ZIO na pasku,  (bardzo szybko, bardzo nerwowo) czymożeżyczypansobieczegośinnegopaniePrevc?
Prevc (lodowatym tonem, mrużąc groźnie oczy): Czy byłby pan uprzejmy nie wspominać przy mnie słów takich jak "srebro" oraz "dwa" w jakiejkolwiek odmianie w jakimkolwiek języku?
ZPKamerman (jeszcze bardziej przerażony, drążąc): O-o-oczywiście. To-o co-o ma-am na-na-napisać?
Prevc (po sekundzie namysłu): Winner of Four Hills Tournament 2015/16.
ZPKamerman (blady ze strachu): O-o-oczywiście.
Odchodzi, powoli dochodząc do siebie.
ZPKamerman (do siebie): Nie zabił mnie, nie zabił mnie, jak to dobrze, Hoferowi dzięki! (zatrzymuje się) I co to ja miałem tam napisać? Zwycięzca czego? Jak to szło? (zamyśla się). A, wiem już: Four Kills Tournament. W sumie, to do niego pasuje... Ciekawe, co za czterech bidaków zabił wtedy...
Wzdycha ciężko i przygotowuje grafikę do transmisji.
Peter kręci głową po jego odejściu i skupia się na swoim skoku. Potem czeka na dole na Demona; Demon odpala rakietę.
Prevc (obserwując jego lot)Rany, brat, co ty czynisz!
Prevc (po namyśle): No cóż, bycie Prevcem zobowiązuje.
Kiwa głową z zadowoleniem i odchodzi.




SCENA 7
Gdzieś pomiędzy domkami krąży ZPKamerman, obserwując skoczków szykujących się do zaprezentowania publiczności przed wyjściem na scenę. Tfu! na skocznię, oczywiście.
Kamil (do kolegów)Panowie, z dumą się prezentujemy, jasne? Niech poznają naszą siłę!
Dejvi (nieco zdenerwowany)Ej, widzicie tego gościa (pokazuje na ZPKamermana). To ZPK! AUTy mówią, że jest przerażający.
Pietrek (luzacko)Wyluzuj, Dejvi. To tylko facet z kamerą...
Dejvi (spanikowany, scenicznym szeptem): Idzie tu!
Kamil (uspokajająco)Spokojnie, on chce nas tylko nagrać, no panowie. Tak, jak ustaliliśmy.
Przybierają groźne pozycje, Dejvi z nieco przerażoną miną. Maciek pokazuje bica.
Pietrek (do Maćka): A to co było, hehe?
Maciek: No bo ja się ten... za Stękim stęskniłem. On by tu wszystkim kota pogonił, nie?
Pietrek (rozbawiony)Chyba tobie, hehe.
ZPKameraman przenosi się dalej do AUTów. Kofler robi przerażoną minę.
Kofi (o krok  od zawału)Panowie! To on! On dybał na me życie!
Kraft (bojowo)NA NIEGOOO...!
Hajbek (łapiąc go za ramię)Nie, nie! On jest naprawdę przerażający! Lepiej zastosujmy starą, dobrą metodę - udawajmy martwych!
Kraft (kiwając głową): Dobra!
Zamierają wszyscy z nienaturalnych pozycjach.
ZPKamerman (podchodząc bliżej): No proszę, jaki ładny Manequin Challenge!
Odchodzi w kierunku Słoweńców.
Kofi (półgębkiem, szeptem): Chyba poszedł.
Oddychają z ulgą i powracają do normalnych pozycji. ZPKamerman już dybie na Słoweńców. Ci wyciągają się jak struny w salucie.
ZPKamerman (zmieszany): Panowie, panowie... spokojnie, ja już w stanie spoczynku. Nie trzeba...
Słoweńcy (chórem)AJ, AJ, KAPITANIE!
ZPKamerman (jeszcze bardziej zawstydzony): Skąd wy to wiecie, spocząć chłopcy, spocząć...
Prevc (głośno)SPOOO-CZNIJ!
Reszta wykonuje rozkaz.
ZPKamerman (odchodząc, pod nosem): W końcu znaleźli się tacy, co wiedzą, że salut to tylko do zakrytej głowy. Proszę, proszę... coś jeszcze będzie z tej młodzieży...
Odchodzi zamyślony.




SCENA 8
Wyciąg, Sevik jedzie na górę zamyślony, kontempluje widoki. Nagle znowu zaskakuje go ZPKamerman.
Sevik (ni to przestraszony, ni to zdenerwowany): TO ZNOWU TY!
ZPKamerman (zmieszany): Ale że co ja? Panie, dajże mi pracować!
Sevik (oburzony): Szpiegujesz mnie!
ZPKamerman (wywracając oczami)Filmuję. Jest film, jest transmisja, ludzie to oglądają, telewizja dostaje hajsy, a tobie rośnie fejm. Mnie płacą i to nielicho. Masz z tym jakiś problem?
Sevik (w uniesieniu)Czy ja mam problem? TAK, MAM PROBLEM! Ja sobie po prostu NIE ŻYCZĘ, by mój czas medytacji zen był zakłócany w taki obrzydliwy sposób. Wiesz jakie to ustrojstwo (wskazuje kamerę) ma fatalne feng shui? Przez ciebie i twoje żelastwo zmaszczę konkurs!
ZPKamerman (poddając się): Dobrze, to ja sobie lepiej pójdę.
Wysiada z wagonika w połowie drogi (i zapewne stacza się na dół w postaci śnieżnej kuli). Sevik nieco rozstrojony dojeżdża na górę i wpada na Prevca.
Sevik (musi się wygadać chłop, no co)Znowu ten upierdliwy ZPK! Przyczepił się do mnie jak dwójka do Prevca (zauważa Petera). Ups, sorry, stary.
Prevc (mierzy go chłodnym spojrzeniem)Spoko. Nie widziałeś mojej kurtki?
Sevik (unosząc brew): Jakiej kurtki?
Prevc (wzdychając): Czarna z napisem "P.Prevc" na plecach...?
Sevik (zaskoczony): MASZ PODPISANĄ KURTKĘ?!
Prevc (robiąc kwaśną minę)Jak masz dwóch skaczących braci i do tego jeszcze siostrę, a kurtki są w tym samym kolorze i kroju to, wierz mi, lepiej ją sobie podpisać. W zeszłym tygodniu się przeziębiłem (kicha), bo zapakowałem kurtkę Niki i nie było szans, żebym się w nią zmieścił. No i mnie przewiało.
Sevik (ze współczuciem, podaje mu chusteczkę): Aha, to smutne.
Prevc (przyjmuje chusteczkę z wdzięcznością)Dzięki. Jesteś naprawdę spoko, Sevik, wiesz? A  wracając do kurtki - warto ją też podpisać, bo Tepes to śmieszek i lubi mi ją chować. Więc łatwiej ją potem znaleźć. To jak, wiedziałeś?
Sevik kręci głową zmartwiony, Prevc wzdycha.
Prevc: Trudno. No nic, do zobaczenia na dole!
Odchodzi, by przygotować się do skoku. Sevik znajduje odpowiednie feng shui i i zasiada do medytacji.




SCENA 9
Połowa konkursu drużynowego Demon skacze jakoś słabiej. 10 minut później skacze Peter i przy odjeździe tańczy makarenę.
Demon (podejrzliwie): Brat, co to niby miało być?
Prevc (zaskoczony)To ty nie wiesz?
Demon kręci głową.
Prevc (wzdycha)Bo rozmawiałem z Hoferem. I powiedział mi, że jeżeli mama zabroniła nam daleko skakać, to możemy mu pomóc uatrakcyjnić show... (zamiera w pół słowa)
Głos z OFFu (wzburzony)WALTI, CZY TOBIE SIĘ COŚ NIE PODOBA, PRZEPRASZAM?!
Walti (wygląda skruszony zza rogu)Ja jedynie chciałem... ja tak sobie pomyślałem... Atrakcja byłaby to miła, gdyby belka zatańczyła. Ta tańczyć jednak nie chciała, na Prevca spadła więc ta zabawa.
Głos z OFFu (nieco łagodniej)Żadnych Tańców z Belkami, jasne Walti? Ludzie nie mają czasu na takie atrakcje! (Walti chce coś powiedzieć, ale E_A go ucisza) Dobra, dobra. Później o tym porozmawiamy. Akcja!
Prevc (jak gdyby nigdy nic): ...i w zastępstwie Tańca z Belkami trochę pobawić się przy odjeździe. Takie... elementy baletu wprowadzić do sztuki.
Demon (z zamyśleniem)Nooo... to twoje obok baletu nawet nie leżało (Prevc posyła mu groźne spojrzenie), ale może w drugiej serii coś wykombinuję. Goran nie będzie zły?
Prevc (wzruszając ramionami)Będzie, ale zwali się na Hofera. A mama przynajmniej nie będzie zła.
Demon (ucieszony)Wilk syty i owca cała! Dobra, to ja lecę. Nara, brat!
Klepie Prevca po łopatce i odchodzi w podskokach.




SCENA 10
Polacy na prowadzeniu, stoją na miejscu dla lidera. Demon oddaje mega długi skok w drugiej serii i podchodzi do nich.
Demon (z uśmiechem)Siema.
Dejvi: No hej. Daleko żeś skoczył.
Demon (z chytrym uśmieszkiem): Liczyłem, że uda mi się was stąd zrzucić, ale niestety - skocznia mi się by skończyła w połowie, więc zrezygnowałem.
Pietrek: Hehe, no. Ale może na podiuma wam styknie, hehe.
Kamil (z uśmiechem)Trzymamy kciuki, do zobaczenia na podium.
Demon dziękuje i odchodzi kawałek dalej, by czekać na Prevca. Prevc skacze tak sobie, średnio.
Demon (mrużąc oczy): Ale żeś zmaścił, brat. Ja tu nas na podiuma winduje, a  ty co?
Prevc (mrukliwie): Umowę z Hoferem mam, pamiętasz? A poza tym, ja się mamie tłumaczyć z jakichś szklanych badziewi i innych badyli nie będę!
Demon (wywracając oczami)Teraz to już po ptokach. A Hoferem się nie zasłaniaj, tym razem nie odtańczyłeś nic ciekawego.
Prevc (wyniośle)Owszem, tańczyłem. Na górze, kankana z Kotem, Simmim i Sevikiem. (do siebie) Ten Sevik to naprawdę spoko gość, czemu ja go tak nie lubię...?
Demon (podsuwa usłużnie): Bo ci Kulę sprzed nosa sprzątnął.
Prevc (marszcząc gniewnie brwi): A tak, racja! Wredna niemiecka szuja! Już go ponownie nie lubię!
Demon (szturchając brata)A wracając do tematu - co robimy z konkursem jutro?
Prevc (wzruszając ramionami)Chcesz to wygraj, ja sobie odpocznę. Przynajmniej nie będę musiał z Tadziem gadać...
Demon (zaskoczony): Z kim?
Prevc (z przebiegłym uśmiechem)Nic, nic, młody. Najlepsze jeszcze przed tobą...
Odchodzi bezgłośnie chichocząc pod nosem. Demon zostaje zdezorientowany.




SCENA 11
Polacy cieszą się ze zwycięstwa, wszyscy uradowani, uśmiechnięci; Maciek ubiera żółtą kurtkę.
Pietrek (zauważając ubranie Maćka): Ej, Kocur, co to za łamanie dres kodu, hehe?
Kicia (krzywiąc się): Do ludzi idę, wywiadów udzielać, wyglądać muszę jak człowiek! 
Pietrek (przechylając głowę): Przeca ta szaro-czerwona niczego sobie, nie? Bo że kosmiczne kombinezony rytualnie palimy w Planicy** to już żeśmy ustalili, nie? Ale te? Całkiem-całkiem są, hehe.
Kicia (wygładzając żółtą kurtkę): Nie, moje włosy wydają się w niej strasznie matowe, a ja przecież tyle nabłyszczacza używam! Ta wręcz przeciwnie - podkreśla moje burgundowe pasemka w dolnej warstwie włosów.
Pietrek (unosząc brew): Że co?
Kicia (wzdychając): Nieważne. 
Kamil: Gotowi zaprezentować się przed kamerami?
Pietrek (rozochocony): A to my co wygralim,  żeby się przed kamerą wydurniać, hehe?
Dejvi (przerażony, uśmiech znika mu z twarzy): Ale że jakie wywiady? CZY MY BĘDZIEMY MUSIELI GADAĆ Z TADZIEM?! 
Kamil: No chyba tak. I z Sebkiem.
Dejvi (na skraju histerii)Ja nie chcę, JA SIĘ NIE ZGADZAM! Zabierzcie to podium ode mnie, ja nic nie wygrałem, nie chcę tych kwiatów (odrzuca bukiet na bok), wszystko tylko nie TADZIOOOOOOOOOOO...!
Ucieka w panice. Reszta patrzy po sobie zmieszana.
Pietrek: To... możemy my też się zwiniemy...?
Kamil i Pietrek (patrzą na siebie, na Kota, po czym unisono)TO NARA, KOCIE!
Oddalają się szybko.
Kicia (osłupiała)Ale... ale o co wam chodzi, chłopaki?
Tadzio (zza pleców Kici): Ekchem, Maciek, można prosić na słówko?
Kicia (nagle cała blada)O nie...!
Odwraca się.
Kicia (zakłopotana, blada z przerażenia): Już wiem, co jest nie tak - NIE NAŁOŻYŁEM GUMY DO WŁOSÓW. (do Tadzia) Czy możemy to zrobić bez wizji...? 
Tadzio marszy brwi i kręci głową, a Kot ucieka w poszukiwaniu najbliższej drogerii.




SCENA 12
Końcówka konkursu indywidualnego, Maciek na pierwszym miejscu, Kamil tuż za nim.
Kicia (z emfazą): Tak. To jest dzień. To jest TEN dzień. MÓJ dzień.
Kamil (unosząc brew)Znowu ćwiczysz autosugestię?
Kicia (schodząc na ziemię, obruszony)Ej, ja to jeszcze wygram.
Kamil (biorąc się pod boki)No, nie wiem, nie wiem... Młody Prevc ma jakieś dziwne układy z Hoferem dziś.
Kicia (z zastanowieniem)Może my też powinniśmy? 
Kamil: Ale teraz już nie zdążymy. Na Lille coś wymyślimy.
Kicia (w zamyśleniu): Myślisz, że Hofer lubi czekoladki z adwokatem... Skoro z niego taki adwokat diabła...? To jest Demona?
Kamil (puszczając mu oko): Pomyślimy o tym jutro. Teraz postaraj się nie być piąty, okej?
Kicia (krzywiąc się): Pewnie, że nie chcę być piąty. Tatuś już sobie wytapetował gabinet memami...
Bierze narty i idzie się przygotować do drugiej serii. Kamil wzdycha i rusza za nim.




SCENA 13
Końcówka serii finałowej, Demon na miejscu lidera odbiera gratulacje po wygranej. Podchodzi do niego Prevc.
Prevc (z marsową miną): Młody, masz przechlapane.
Demon: No ej! Hofer obiecał mi zwolnienie z WFu do końca roku!
Prevc (unosząc brew): I tak masz zwolnienie z WFu, ze względu na plan treningowy, pamiętasz?
Demon (rezolutnie): I koszy słodyczy!
Prevc (sceptycznie): Masz dietę.
Demon (triumfalnie): I kreskówki bez ograniczeń!
Prevc krzywi się jeszcze bardziej, Demon patrzy na niego podejrzliwie.
Demon (zmartwiony): Ej, brat, coś ty taki skwaszony? Przecież nie jesteś drugi, nie?
Prevc (mocno zirytowany): Ale DWUDZIESTY DRUGI. To są, jeśli nie zauważyłeś - DWIE DWÓJKI. Takie drugie miejsce do sześcianu.
Demon (wyciągając podręczny kalkulator ze skarpetki): ...czyli dokładnie... osiem! Celujesz w Lille w ósme miejsce, brat? Mama przynajmniej nie będzie zła!
Prevc: Nie da się ukryć. W Lille jeszcze bym odpuścił, ale do Engelbergu jej raczej przejdzie, o ile ją znam.
Demon (z szerokim uśmiechem): Czyli na Turniej wracamy do gry?
Prevc kiwa głową, a Demon przybija mu piątkę.




SCENA 14
Domek Polaków, po konkursie.
Pietrek (uradowany): Maaaciek! Idziemy wywiadować się do Tadzia!
Maciek (szukając żółtej kurtki): Czekaj, muszę...
Pietrek (ciągnąc go za rękaw): No chooodź...!
Maciek (zirytowany)Pietrek, przebrać się muszę! Wyglądać jak człowiek!
Pietrek: Przeca ty Kot jesteś, hehe. No chodźże!
Maciek (chwytając w końcu kurtkę)Dobra. Idziem.
Wychodzą przed domek, wprost w szeroko rozpostarte ramiona Tadzia.
Tadzio (ucieszony): Panowie, czekałem na was! To co? Najpierw Maciek? Czy Piotrek?
Pietrek (rechocząc): A może, hehe, to my ciebie przepytamy, hehe, jak ci się konkurs podobał, Tadziu, co? Hehehe!
Tadzio (zamyślając się)Hmm... moja chwila sławy...? W sumie czemu nie? (podaje mu mikrofon) Umiesz to obsługiwać?
Pietrek (łapiąc mikrofon do góry nogami)Pewnie! Raz-dwa! Raz-dwa-trzy! (stukając w trzonek) Halo, operator, jak mnie słychać?
Maciek: Pietrek, źle to trzymasz...
Pietrek: Maciuś, Maciuś, nie ucz ojca dzieci robić, dwójkę mam w końcu, nie? Hehe (łapie porządnie mikrofon). No, to jedziem z tym koksem... Panie Tadeuszu, pierwsze pytanie, hehe...
Kurtyna milczenia, ku uldze widzów i polonistów.




POSTLUDIUM
E_A: Walti! Odchodzę!
Walti (przerażony): Co?! Gdzie?! Kiedy?! Jak?! Jakże przeżyję twój brak?
E_A (uspokajająco): Czil, Walti. Na trochę tylko. Zresztą radzisz sobie dobrze - co prawda te balety to jakiś chybiony pomysł był, ale niech będzie. (ostrzegawczo) Tylko na tego ZPK uważaj, dobrze?
Walti: Sprawa dla wszystkich jest wręcz oczywista - czarnym charakterem jest kamerzysta!
E_A (kiwając głową): I żadnych Tańców z Belkami, jasne?
Walti (potakując): Belka ma być niczym skała - stać wciąż będzie, tam gdzie stała.
E_A: Dobrze, wpadnę potem sprawdzić jak ci idzie, a teraz zmykam na parę dni urlopu. Trzym się, Walti!


KONIEC AKTU II











*Pozwoliłam sobie ukraść ten cytat od Infinite Charlie
**pomysł ten także ukradłam od Infinite Charlie, a konkretnie STĄD

Wiatr ostatnio siedzi cicho, więc pojawił się nowy czarny charakter - Złowieszczy Pan Kamerman. Jak go odbieracie? XD

Teraz biorę urlop, więc ciekawe jak Walti poradzi sobie beze mnie, hm?
Więc co złego to nie ja, trzymajcie za niego kciuki.
A swoją drogą, Walti, co to za układy z Prevcami, hm?

***&***





2 komentarze:

  1. Czy my mamy najlepszą akcję juz w pierwszej scenie😵
    "Widzę, że poświeciłeś Kraftboecka dla Schiffboecka. Żegnaj, przyjacielu!".
    "Ja, ja... JA GO CHYBA ZABIŁEM, KOFI...!!!" Ja chce to zobaczyć na scenie! Nie tylko oczami mej wyobraźni. Nie będę cytować dalszych wypowiedzi Hajbeka, ale wiedz że każda kolejna jest jeszcze lepsza niż poprzednia.
    Oficjalnie ogłaszam, że scena nr 1 walczy o najlepszą w całym dramacie.
    "Dorwę jutro Waltera i zagrożę, że przerobię jego krótkofalówki na złom, jeśli będzie dalej tak ingerował w moją osobowość...!" Uuuu, wkurzył nam się Zniszczołek. Będzie groźnie. Ale swoją drogą dobry z niego przyjaciel.
    Kamil i Simmi 😍😍😍 tyle złota i diamentów obok siebie, że oni naprawdę powinni mieć obok siebie jakieś "Golden Security". Mistrzów trzeba chronić, bo ci z ZPK nie zawsze myślą jak powinni i może im kiedyś coś głupiego do łba strzelić.
    Fannis, ty mój krasnoludku słodziuchny... nie ładnie tak podglądać i podsłuchiwać koleżków z innej nacji. A ty Sevi mógłbyś być bardziej oryginalny, a nie ściągać pomysły od Polaków. Oszty! Modro zdradziecka! Już cię nie lubię!
    O kurczątko, a co oni tacy dobrzy sie zrobili. I to wszyscy razem. Do świąt jeszcze daleeeeko przeca.
    Oooo widzę, że mamy postrach pana ZPK. Chociaż jednego boi sie ta wścibska wesz.
    Rozmowy Maćka i Piotrka to jest to co tygrysy lubią najbardziej (Maciuś, ja też tęsknie za Stękim😢)
    Czy Hajbek zabrał towar Laniskowi?
    Peterku, zmoro ZPK, jak mogłeś wziąć kurtkę Niki. Przecież to było jak ubranko dla lalki, a nie kurtka dorosłego faceta. Echhh Peterku, chybaś zakochany skoro tak słabo sie pakuje.
    "Bo rozmawiałem z Hoferem. I powiedział mi, że jeżeli mama zabroniła nam daleko skakać, to możemy mu pomóc uatrakcyjnić show... " o matuleńko moja😵mam nadzieję ze Walti tylko żartował, a Peter nie weźmie sobie jego słów do serca i zacznie normalnie skakać.
    "Nooo... to twoje obok baletu nawet nie leżało" nie ma to jak dobre słowo od młodszego brata.
    Nonono. Mam konkurencję ro dialogów naszego polskiego bff. Braciszki starają sie ich wygryźć.
    Team spirit może i jest u nas, ale chyba kończy sie w chwili kiedy trzeba porozmawiać z Tadziem i innymi redaktorkami. Biedna Kicia. Ale jednak czasem coś dobrego wychodzi z tego jego pindrzenia się przed lustrem.
    Ojojoj. Czy nasi naprawdę chcą zawrzeć układ z adwokatem diabła, tfuuu Domena. Oj bedzie sie działo, jeszcze jak zostawiasz samego Waltera to sie bedzie działo w Lilce. Oj się będzie działo.

    Ogólnie rozdział cud miód malina 😍😍😍 mega zabawny. Hajbek mistrz nad mistrzami. Prevce skradają najlepsze dialogi, a Walti gada wierszem jak najęty. Czekam na jakąś wielką akcje z Polakami (może coś z papryczkami) i ciekawi mnie jak rozwinie się wątek pana ZPK.
    Do następnego 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, cieszę się, że się podoba, zaskoczyłaś mnie tymi komentarzami ;)
      To takie trochę bez ładu i składu, nie licz na zawiłą fabułę :P

      Usuń